Tak, wiesz, tu i teraz

Nie mogę sobie przypomnieć, czy zawsze miałam takie problemy ze sklejeniem myśli w zdania, czy to wada nabyta. Chyba po prostu nie poświęcam na pisanie dostatecznie dużo czasu przez co wypadam z rytmu i kiedy chcę do tego wrócić, to zadanie przekracza moje możliwości.

W każdym razie: tak, znowu mnie nie było. Co prawda niewiele zostało do końca roku i może powinnam jeszcze trochę wstrzymać się z wydawaniem opinii, ale póki co: ten rok był bardzo, bardzo kiepski. Właściwie dlatego tak rzadko pojawiałam się na blogu. Kiedy tylko zdążyłam nieco zregenerować siły, działo się coś, co kompletnie wybijało mnie z rytmu i odbierało chęci do czegokolwiek. Albo wręcz odwrotnie: tak bardzo skupiałam się na skrupulatnym planowaniu i przewidywaniu, że czułam się zbyt przytłoczona, aby naprawdę zacząć działać.

Jeśli czujesz przygnębienie, to dlatego, że żyjesz w przeszłości. Jeśli czujesz niepokój, to dlatego, że żyjesz w przyszłości. Jeśli czujesz spokój, to dlatego, że żyjesz w teraźniejszości.

– Lao Tzu

Minione kilkanaście miesięcy nauczyło mnie, że nawet jeśli rozbiorę problem na czynniki pierwsze i przemyślę wszystkie możliwe scenariusze pt. „co by było, gdyby…” lub „a co, jeśli…”, włącznie z tymi, które mogą wydarzyć się tylko w alternatywnych rzeczywistościach, to ostatecznie i tak nie zmienię przeszłości ani nie przewidzę przyszłości. Co najwyżej będę bardzo nieszczęśliwym / zawiedzionym / sfrustrowanym / przerażonym człowiekiem tu i teraz.

Tkwiąc jedną nogą w przeszłości i nieustannie odświeżając uczucia smutku, wstydu, żalu czy rozczarowania, tylko robię sobie krzywdę. Tak samo jak robię sobie krzywdę myśląc o tym, co może się wydarzyć i czego ewentualnie chciałabym uniknąć, przez co stresuję się rzeczami, które prawdopodobnie nigdy nie będą mieć miejsca. A daję słowo: jestem mistrzynią tworzenia czarnych scenariuszy.

(Nie)bardzo płynna zmiana tematu

Mam nadzieję, że tegoroczna seria niefortunnych zdarzeń dobiegła już końca, bo wolałabym skupić swoją energię na robieniu rzeczy przyjemnych i/lub produktywnych, niż ciągłych próbach pozostania przy zdrowych zmysłach.

Na ten moment nie mam pewności, w jakim kierunku chcę pójść z blogiem. Czy będzie to lajfstajlowy misz-masz, kreatywny pamiętnik, a może coś zupełnie innego. Nie mam pojęcia, ale na szczęście nie muszę podejmować decyzji dziś – już – teraz. Wyjdzie w praniu, a póki co będą pojawiać się tu rzeczy, którymi w danej chwili będę mieć chęć się podzielić.

Tak, wiesz, tu i teraz.