Marie Kondo będzie ze mnie dumna, czyli mini-aktualizacja #projektdenko

Na jakiś czas zapomniałam o #projektdenko. Nie to, żebym obkupiła się w buk wie jaką ilość nowych kosmetyków, bo nie kupiłam niczego, co byłoby zbędne i nie służyło mi na co dzień.

Kosmetyki, które kupiłam od ostatniego wpisu nt. #projektdenko (od 30 października 2018!), to:

  • Olejek do ust, Precious Oils, Eveline
  • Krem intensywnie nawilżający 24h, Hydra Vegetal, Yves Rocher
  • Trychologiczny peeling “Czystek i czarnuszka”, Biovax Botanic, L`biotica
  • Oliwka, Bambino

Więcej grzechów nie pamiętam, więc chyba pod względem zakupowym (a raczej nie-zakupowym) poszło mi naprawdę bardzo dobrze.

Gorzej wypadły zużycia, bo jedyne opakowanie, które opróżniłam, to pojemniczek żelu pod oczy. Kompletnie wypadłam z rytmu swojej codziennej pielęgnacji, przez co większość kosmetyków znów stała nieużywana, a ja co najwyżej zmywałam makijaż mydłem i nakładałam krem przed snem. No, i parę razy nałożyłam odżywkę na włosy. To nie do końca jest mój standard dbania o siebie.

Docelowo chciałabym ograniczyć swoje kosmetyki do niezbędnego minimum, bo im więcej ich posiadam, tym mniej rzeczywiście używam. Na dniach czeka mnie pakowanie przed przeprowadzką, więc będę miała okazję ponownie przejrzeć wszystkie kosmetyki i zadecydować, co zostawiam, co oddaję, a co wyrzucam.

W gruncie rzeczy to wizja przeprowadzki i konieczność spakowania wszystkich swoich rzeczy skłania mnie do tego, że generalnie chciałabym zminimalizować ilość przedmiotów, które posiadam. Nie tylko kosmetyków pielęgnacyjnych, ale też kolorówki, książek, ubrań “po domu” i wszystkich innych obiektów, które trzymam tylko dlatego, że szkoda mi ich wyrzucić, a które zdecydowanie “nie wywołują we mnie radości”.

Marie Kondo będzie ze mnie dumna 😉

0

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *