Minimalizm kosmetyczny, czyli projekt denko

First thing first, to nie jest tak, że mam nie wiadomo jak dużo kosmetyków. Wręcz przeciwnie – wydaje mi się, że posiadam całkiem sensowną ilość produktów na swojej półce. Mimo wszystko część z nich jest praktycznie nieużywana, bo a) nie mam na to czasu lub b) kupiłam nowe kosmetyki, które spełniają tę samą funkcję i zapomniałam o “starych”.

Chcę dojść do etapu, w którym posiadam tylko te kosmetyki, których faktycznie używam, po jednym do każdego celu. Te, które mogłam oddać, oddałam rodzinie i znajomym, a pozostałe zamierzam zużyć w myśl zasady zero waste.

Cel i zasady projektu

Na ten moment chcę skupić się na (z)używaniu tego, co mam na półce, więc zamierzam nie kupować nowych kosmetyków, póki nie zużyję tych obecnie posiadanych. Dodatkowo za każde skończone opakowanie będę odkładać pewną sumę… na zakup kolejnych kosmetyków, jednak przy wyborze produktów kierować się zasadą jakość > ilość. I oczywiście: dalej nie kupować nowych kosmetyków, dopóki nie zużyję poprzednich. Wolę mieć na półce pięć kosmetyków, które naprawdę uwielbiam, niż 20, z których ¾ nie używam, a reszta jest bo jest.

Plan działania

Moja cera nie ma dużych potrzeb, więc na co dzień jest w pełni ukontentowana po samym zmyciu makijażu i nałożeniu jakiegokolwiek nawilżającego kosmetyku. Mimo tego na półce trzymam również toniki, peelingi, maseczki, żele pod oczy… Trzymam, ale nie używam.

Aby to zmienić, rozpisałam sobie tygodniowy plan pielęgnacji, w którym na każdy dzień wyznaczyłam konkretne kosmetyki do (z)użycia. Mam nadzieję, że moja skóra nie dostanie kociokwiku od takiego nagłego nadmiaru dobroci, ale cóż, wyjdzie w praniu 🙂

Rozpisałam też (z)użycie kosmetyków pielęgnacyjnych do ciała, ale mam ich znacznie mniej i właściwie od jakiegoś czasu używam ich dość regularnie, więc na ten moment nic mi nie zalega. No, może za wyjątkiem produktów brązujących, więc w weekendy będę pracować na tytuł Miss Samoopalacza 😀


W sumie chyba wyszedł z tego typowy projekt denko, chociaż w tym przypadku jest to mikroskala problemu, jaki dziewczyny miewają z ilością posiadanych kosmetyków 🙂 Mnie przede wszystkim skłoniła do tego projektu chęć posiadania mniejszej ilości kosmetyków, ale lepszej jakości.

W międzyczasie będę edukować się w zakresie składu oraz oznaczeń na kosmetykach, bo chcę podejmować w tej kwestii bardziej świadome wybory. Do tej pory nie zwracałam uwagi na to, czy jakiś producent testuje swoje produkty na zwierzętach lub czy w składzie znajdują się składniki, które poddają w wątpliwość skuteczne działanie kosmetyku (jak np. alkohol na drugim miejscu w kremie nawilżającym do cery suchej i wrażliwej).

Jeśli znasz godne polecenia kosmetyki z dobrym składem, daj znać w komentarzu!

x, Kasia

0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *