Najbardziej na świecie lubię

Przed chwilą opublikowałam wpis na blogu, a że w moim przypadku jest to wyczyn godzien nagrody, postanowiłam porobić coś przyjemnego.

Mogłabym obejrzeć serial (odkąd Joffrey nie żyje, Westeros jest lepszym miejscem), mogłabym napić się piwa (niestety o tej godzinie na wsi sklepy są zamknięte) albo herbaty (zbyt moczopędna na noc). Mogłabym zrobić właściwie cokolwiek, ale prawda jest taka, że najbardziej na świecie lubię prasować.

Przez większość (jakieś 90%) życia mieszkałam z babcią, która niekoniecznie widziała mnie z żelazkiem w ręku. Wstawała o nieludzkiej godzinie, aby rano wszystkie ubrania były wyprasowane i równo złożone. Może dzięki temu nigdy nie postrzegałam prasowania jako (dla niektórych przykrego) obowiązku i teraz jest to moja ulubiona część prac domowych. Na drugim miejscu jest sprzątanie. Byłabym idealną kurą domową, gdybym do tego umiała gotować.

Najbardziej rzetelne źródło wiedzy mówi:

Hobby to czynność wykonywana dla relaksu w czasie wolnym od obowiązków. Może łączyć się ze zdobywaniem wiedzy w danej dziedzinie, doskonaleniem swoich umiejętności w pewnym określonym zakresie albo też nawet z zarobkiem. Głównym celem pozostaje jednak przyjemność płynąca z uprawiania hobby.

Wikipedia

Prasowanie to moja forma medytacji. Segregowanie ubrań (do wyprasowania/do spania), rozstawianie deski, uzupełnianie wody w żelazku, podłączanie go po prądu, czekanie aż dioda przestanie świecić na czerwono, nalewanie kieliszka wina i odpalanie filmu dokumentalnego w tle. To rytuał, w którym wszystkie kroki muszą być poczynione z właściwą sumiennością (zwłaszcza część dotycząca wina), aby mogła dziać magia.

Jeśli myślisz, że masz nudne hobby, bo kolekcjonujesz znaczki, to pamiętaj, że są na świecie ludzie, którzy uwielbiają prasować.

Jedni kolekcjonują satelity, drudzy dziergają wełniane piersi, a jeszcze inni rekreacyjnie pozorują własną śmierć.

Może dla mnie kolejnym krokiem będzie extreme ironing?

0

7 thoughts on “Najbardziej na świecie lubię

  1. Ja nie prasuję, bo po prostu nie potrafię i chyba dlatego też nie lubię imprez rodzinnych oraz innych spędów… A nie, tych nie lubię bo nienawidzę ludzi 😀

    Ja mam dość dziwne hobby, otóż pobieram jakieś opracowanie naukowe z dziedziny fizyki w języku angielskim, a potem przez kilka dni siedzę ze słownikiem i próbuję to przeczytać, a przede wszystkim zrozumieć. Po drodze pojawiają się zagadnienia, teorie i prawa, których sensu nie pojmuję więc zasięgam pomocy internetu. Męczy mnie to niemiłosiernie ale na sam koniec, kiedy już przeczytam całość ze zrozumieniem, czuje radość i ulgę, chyba można to nazwać hobby 🙂

    Ps. Wiem jak za pomocą asteroidy oraz Jowisza zmienić orbitę ziemi tak, żeby za 5 miliardów lat nasza planeta nie została zniszczona wskutek przemiany słońca w czerwonego olbrzyma – to się nazywa wiedza bezużyteczna 😀


    1. Od dzisiaj te memy będą kojarzyć mi się z Tobą 😀

      Nie chciałbyś może napisać mojej pracy licencjackiej? W książkach o psychologii też pojawiają się teorie i “prawa”, których sensu nie pojmuję, więc ciężko mi napisać na ten temat przekonujący elaborat 😀

  2. Szczęka opadła mi do podłogi. 😀 Ja naprawdę nie przepadam za prasowaniem. W sensie traktuje to jako zwykły obowiązek, więc nie mam wobec tego jakiś głębszych uczuć, ani pozytywnych, ani negatywnych. Tym nie mniej przyjemnością nie nazwałabym tego, a przynajmniej na pewno nie w tym życiu. 😀 Chociaż rzeczywiście sam obrządek mam nieomal taki sam (oprócz wina, bo znając mnie to albo rozlałabym wino na prasowane ciuchy, albo po winie niechcący dotknęłabym gorącej części żelazka czy coś w tym stylu). 😉
    Extreme ironing. 😀 O matko… Aczkolwiek znałam osobę, której hobby było robienie zdjęć objedzonych jabłek, pestek ze śliwek itd. więc w tej kwestii chyba nic mnie nie zaskoczy… 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *