Ponad 60% Polaków nie przeczytało w ubiegłym roku żadnej książki, czyli moje Wyzwanie Czytelnicze 2019

Jako dziecko bardzo lubiłam czytać książki. Byłam stałą bywalczynią osiedlowej biblioteki, ale bynajmniej nie po to, aby czytać tam książki. Po prostu tylko tam miałam dostęp do internetu 😉

Mimo wszystko czytałam dużo, nawet bardzo dużo. A później, nie wiedzieć czemu, przestałam. Tak kompletnie przestałam; przez dobre kilka lat nie przeczytałam ani jednej książki. To chyba efekt “wejściówek” w liceum, które w teorii miały zachęcić mnie do czytania lektur, a skłoniły mnie jedynie do czytania dłuższych, bardziej szczegółowych streszczeń. I całościowo zniechęciły do czytania książek, bo przestało mi się to kojarzyć z przyjemnością, a zaczęło z koniecznością zapamiętywania nieistotnych szczegółów. Na przykład takich, jak kolor ławki, na której siedzieli bohaterowie rozmawiając o czymśtam, i tego typu rzeczy.

Jakiś czas temu wróciłam do czytania. W pierwszej kolejności nadrobiłam dzieciństwo i przeczytałam wszystkie części Harrego Pottera (w końcu!), a później “z rozpędu” zaczęłam czytać kolejne książki.

Zauważyłam, że im więcej czytam, tym mniej problemu sprawia mi pisanie. A przez jakiś czas sklejenie sensownej dłuższej wypowiedzi było dla mnie naprawdę karkołomnym wyczynem. Czasem nadal jest, ale w końcu nie w jeden dzień Rzym zbudowano. Wszystko wymaga praktyki.

No dobra, to był trochę przydługi wstęp, ale już przechodzę do sedna.

Lubię stawiać sobie mniejsze i większe wyzwania. W tym roku postanowiłam podjąć wyzwanie czytelnicze i przeczytać 24 książki w 12 miesięcy. Być może dla wielu osób nie jest to wysoko zawieszona poprzeczka, ale dla mnie wisi dostatecznie wysoko, aby wciąż stanowić wyzwanie, a jednocześnie nie onieśmielać wielkością przedsięwzięcia.

Wydaje mi się, że 24 książki w 12 miesięcy to optymalna ilość, ale jeśli utrzymam obecne tempo / częstotliwość czytania, to bardzo prawdopodobne, że przeczytam więcej. Mimo wszystko: bez ciśnienia.

Jak dotąd w tym roku przeczytałam 6 książek, z czego 2 to fikcja, a 4 o tematyce samorozwojowej. Póki co czuję mocny przesyt poradnikami i zamierzam sięgnąć po coś lżejszego. Może to dobry moment, aby wziąć się za trylogię Władcy Pierścieni, którą kilka miesięcy temu dostałam od przyjaciółki? 😉 Chociaż z tego co widziałam po przekartkowaniu pierwszego tomu, pióro Tolkiena do najlżejszych nie należy.

Jeśli chcesz być na bieżąco z postępami mojego wyzwania czytelniczego, obserwuj mój profil na Lubimy Czytać.

Wszelkie propozycje książek wartych przeczytania są mile widziane! Póki co mocno ćwiczę się w umiejętności oceniania książki po okładce 😉

0

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *